Jednymi z najbardziej cenionych koni iberyjskich są konie rasy Lusitano. Potocznie określa się je mianem koni portugalskich w odróżnieniu od koni Czystej Rasy Hiszpańskiej, jednak nie o rasie tych koni chciałem napisać, ale o wydarzeniu, które z nimi się wiąże i w całości jest im dedykowane, a mianowicie festiwalu w Golega, który odbywa się każdego roku w tym małym portugalskim miasteczku w listopadzie i trwa cały tydzień...
Miasto Golega, które samo siebie nazywa Stolicą konia Lusitano, znajduje się w centrum regionu słynącego z hodowli tych koni i na czas festynu zmienia swój wizerunek na sposób, który przyciąga ogromną ilość turystów, zwłaszcza miłośników koni z Hiszpanii, którzy potrafią przyznać, że fiesty o tak staroświeckim i swobodnym charakterze w Hiszpanii już się nie spotyka. Na czas ferii końskich w Golega, Rynek miasteczka zmienia się w wielki maneż, na którym odbywają się pokazy i konkursy.
 |
Okrąża go obszerna bieżnia, po której paraduje każdy, kto chce się zaprezentować konno, czy w zaprzęgu. Wokół bieżni z rozmachem wykonane w drewnie sklepy, bary, stoiska i oczywiście eleganckie stanowiska dla koni wystawionych na sprzedaż, cieszą oko wizytujących je gości, a dalej - bramy kamienic otwarte na oścież zapraszają do obejrzenia stylowych podwórzy, które na ten czas zmieniają się w piękne, arkadami kryte stajnie gdzie można obejrzeć najlepsze egzemplarze koni Lusitano prezentowane przez właścicieli. Tłocznymi ulicami przeciskają ludzie i konie, prowadzone w ręku, lub z siodła, zawsze spokojne i grzeczne, przyzwyczajone do tumultu i atmosfery radości, która nie wywołuje tu poczucia zagrożenia nawet w psychice tak wrażliwej jak zawsze skłonnego do ucieczki konia. Ulice przepełnione są harmidrem i zapachem piekących się na olbrzymich rożnach świniaków dających odpór dominującej tuż za rogatkami kulturze „fast-food”.

|
Oczywiście bohaterami całych uroczystości nie przestają być konie. Wybornej rasy i edukacji. Choć nie tylko Lusitanos można zobaczyć przy tej okazji.
Każdy prezentuje na swój sposób walory rumaka, którym chce się pochwalić, nawet, jeśli jedzie nim w zgiełku para kilkuletnich dzieci, można sobie wyobrazić, że przesłanie właściciela jest nie inne, niż: „temu koniowi mogę powierzyć bezpieczeństwo moich dzieci – gdzie znajdziecie drugiego takiego?”
Piszę o tym wydarzeniu już dziś, bo początek roku skłania do tworzenia planów, a jeśli ktoś myśli o odwiedzeniu na przykład sanktuarium w Fatimie, może spróbować skoordynować ten wyjazd ze świętem w Golega – wszak listopad w Portugalii to jak wrzesień w Polsce, a jest to sezon niskich cen w hotelach i Fatima to nabliższe centrum noclegowe, zaledwie 35 km od Golega.
Zrobiwszy jeszcze mały wypad do Lisbony, można w jeden listopadowy tydzień przywieźć do Kraju więcej wrażeń, niż z całych wakacji spędzonych na gorących plażach karaibskich.
Moje pierwsze zetknięcie się z tym wydarzeniem w ubiegłym roku nie jest udokumentowane w sposób, który może dać pełny obraz wszystkiego, co warto by było pokazać, ale to może i dobrze – niech każdy spróbuje znaleźć tam, w listopadowy tydzień w Golega to, czego mnie nie udało się jeszcze zobaczyć i opisać, a do odkrycia jest wiele – mecze koszykówki konnej, pokazy szkoły portugalskiej jazdy wojskowej, konkursy ujeżdżeniowe, etc. Mam nadzieję, że w tym roku pojawi się w Polsce więcej relacji z tej wyśmienitej zabawy i że moja kolejna – bardziej szczegółowa i kompletna również znajdzie się między nimi.
Michał Ferens